Powrót

Zobaczyłam ją siedzącą w kucki w miejscu, gdzie kończył się las. Siedziała na zwalonym pniu ściętym zeszłego roku przez Chudego. Jej wołające o pranie ciuchy były męskie. Za duża zdecydowanie bluza zakrywała kolana. Drobne dłonie niknęły w zbyt długich rękawach. Schodzone buty powiązane były pourywanymi i związanymi na supeł sznurówkami. Próbowała ukryć twarz pod kapturem ale sznurek dziwnie zaplątał jej się w potargane włosy i po chwili szarpaniny dała spokój i jeszcze mocniej naciągnęła bluzę na nogi.