Powrót

Zobaczyłam ją siedzącą w kucki w miejscu, gdzie kończył się las. Siedziała na zwalonym pniu ściętym zeszłego roku przez Chudego. Jej wołające o pranie ciuchy były męskie. Za duża zdecydowanie bluza zakrywała kolana. Drobne dłonie niknęły w zbyt długich rękawach. Schodzone buty powiązane były pourywanymi i związanymi na supeł sznurówkami. Próbowała ukryć twarz pod kapturem ale sznurek dziwnie zaplątał jej się w potargane włosy i po chwili szarpaniny dała spokój i jeszcze mocniej naciągnęła bluzę na nogi.

Wizyta

Popatrzył na nią leżącą w ciemności. Widział zarys jej sylwetki wyciągniętej na jego łóżku, na jego pomiętej pościeli noszącej ślady porywczej, drapieżnej, głośnej namiętności, tego pożaru, który opanował ich oboje już od chwili, gdy przekroczyli próg mieszkania. A nawet wcześniej, gdy w windzie jego ręce błądziły niecierpliwie pod jej cienką kurteczką, nie mogąc się doczekać by dotknąć jej skóry, albo jeszcze wcześniej, gdy tańczyli w klubie w ścisku, wtuleni w swoje ciała, wdychając zapach tej drugiej osoby, jakby mógł on powiedzieć im o tym, kim jest ta dziewczyna,